Chusta nowa czy używana i o co chodzi z tymi domieszkami?

Opublikowane przez MatkaPolki w dniu

Przyznaję ostatnio zaniedbałam moje nowe dziecko, czyli bloga. To dlatego, że ostatnio dosyć często goszczę w waszych domach i staram się troszkę ruszyć warsztaty w moim pięknym Świętokrzyskiem.

Wracając do postów z serii baza podstawowej wiedzy chustowej pomyślałam, że dzisiaj to co opowiadam zazwyczaj pod koniec konsultacji, bo to Was zawsze bardzo interesuje. Do tej pory uważałam, że nie ma nic lepszego niż chusta używana, bo zazwyczaj jest już pięknie złamana, milusia i wykochana. Okazuje się jednak, że w obecnej mnogości dostępnych chust są już szmatki, które są cudowne od nowości (czasem do pierwszego prania). Zdarzają się dechy, które trzeba na maksa wymęczyć, ale okazuje się, że czasem warto, bo pięknie nam się odwdzięczają. Nie podam konkretnych firm, ale myślę, że wystarczy zapytać, któregoś z doradców lub jakąś chustoświrkę i na pewno doradzą.

A teraz te domieszki, które są szalenie modne. Otóż okazuję się, że w tym temacie jestem konserwa 😛 Kocham czystą 100% bawełnę, za jej prostotę i łatwość w użytkowaniu. Przede wszystkim, co najważniejsze dla każdej zapracowanej mamy, jest całkowicie pralkopierna i chyba większość tych chust mięciutkich od nowości to właśnie bawełna. Oczywiście jest wiele cudownych domieszek, które pomagają czasem znieść nam zmienne warunki pogodowe. Przykłady?

Len- cudowna domieszka na lato. Przewiewna i leciutka, ale wydaje mi się, że to jedne z tych chust, które już warto kupić złamane, bo bywają sztywne.

Wełna- jedna z moich najbardziej cudownych chust miała w składzie wełnę. Była grubiutka i mięciutka jak kaczuszka, świetnie radziła sobie z moim toddlerem, ale… Pranie jej było okropnie męczące, bo większość tych chust pierze się w rękach w płynie do wełnianych tkanin (podobno niektóre można prać w pralce w trybie prania ręcznego) i pasuje wysuszyć na płasko, żeby się nie wyciągnęła.

Konopie- też świetna sprawa na lato, fajny przewiewny materiał. Czasem mają fajne bobolki na chuście, ale też nowe bywają sztywne chociaż to nie reguła.

Bambus / wiskoza bambusowa- to domieszka, której zazwyczaj albo ktoś nienawidzi albo uwielbia. Chusta fajna szczególnie w gorące dni, bo bambus pięknie oddycha, ale bywa, że te chusty są po prostu śliskie. Mam obecnie jedną piękną chustę z wiskozą i zakrzywiła moją czasoprzestrzeń, bo jest milutka i grubiutka, chociaż rzeczywiście niektóre mamy mówią, że wydaje im się śliska.

Tych domieszek jest oczywiście całe morze: jedwab, tancel, bawełna czesana, wełna merino, kaszmir itd. Nie będę ich wszystkich opisywać, bo tak naprawdę często jej właściwości zależą od konkretnej chusty i przędzy w niej użyte, a poza tym przyznam, że chyba nawet nie wszystkie miałam okazję dotknąć, a co dopiero motać.

Trzeba pamiętać, że chyba wszystkie chusty pierze się bez płynu do płukania i zdarza się, że nasze maluchy na niektóre z domieszek mogą być uczulone.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *