Wiązanie vs. potrzeby

Opublikowane przez MatkaPolki w dniu

Pytanie, na które nie ma jednej dla wszystkich odpowiedzi to: jakie wiązanie jest najlepsze?

Powód jest bardzo prosty: bo każdy jest inny. Zacznijmy od tego, że każdy ma inne możliwości. Jeden chciałby nosić w kieszonce, bo gdzieś widział i wydaje mu się proste, ale okazuję się, że ma problem z wypadającym dyskiem i wtedy zapewne zaproponuje mu kangura albo plecak. Może być ktoś, kto fizycznie nie ma problemów i bardzo chce wiązać kangura, ale nie idzie mu i zaczyna się denerwować, wtedy spróbujemy kieszonki i okazuje się, że poszło jak z płatka. Inna rzecz to budowa naszego ciała może się okazać, że jednej osobie będzie się nosić dobrze w kangurku a drugiej w kieszonce i już. To takie proste przykłady i myślę, że znajdzie się post w którym omówię, które wiązanie jest dla kogo i jakie ma ograniczenia.

Druga przyczyna to potrzeby. Każdy z nas chce od chusty czegoś innego (chociaż ostatnio słyszę głównie „chcę wypić ciepłą kawę”). Jedni chcą wiązanie, które będzie się sprawdzać na wyjeździe na wakacje, na długie spacery, a inni chcą po prostu, żeby dziecko w końcu poszło spać. Pewnie jest wiązanie, które można używać do jednego i drugiego (dla mnie długo był taki kangur, a do dzisiaj jest plecak, ale na dłużej już z koszulką).

Trzecia rzecz i to ta która błyskawicznie modyfikuje nasze plany to potrzeby naszego dziecka. To takie proste a taaaaakie trudne. Są dzieci, które krzyczą wniebogłosy w kieszonce, a uwielbiają kangurka (tak jak mój bąbel mając jakieś 2 miesiące). A dzieci które już chcą doświadczać, a przede wszystkim widzieć (i nie, nie jest to powód do noszenia przodem do świata!) na pewno najlepiej będzie na plecach.

To tak krótko rozwodząc się nad sprawami, którymi najwięcej się zajmuję na konsultacjach: to po prostu nasze potrzeby. Dbajmy o nie, bo od tego zależy komfort naszego życia 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *